Czy Komisja Europejska znów zagra “Odę do radości” z fałszem? Czyli o wychodzeniu Unii z kryzysu.

Czy Komisja Europejska znów zagra “Odę do radości” z fałszem? Czyli o wychodzeniu Unii z kryzysu.

Nie chodzi tylko o pieniądze, ale o ludzi, o przyszłość Europy, o naszą jedność. Nawet jeśli jest to trudne, jestem przekonany, że z polityczną odwagą możliwe jest osiągnięcie porozumienia” – stwierdził przed szczytem Unijnym szef Rady Europejskiej Charles Michel. Dla mnie, studenta i obserwatora aktualnych wydarzeń, które jednocześnie dotykają mojego życia, będzie to kolejna sposobność do weryfikacji działań UE w sprawie wychodzenia z kryzysu.

Czy faktycznie nie chodzi o pieniądze? Czy jedność Wspólnoty jest zagrożona? Czy Unia wyciągnęła wnioski po ostatnim kryzysie? To idealny moment na udzielenie sobie odpowiedzi na te pytania – zapraszam więc do lektury.

Wyobraźmy sobie sytuację: jesteśmy na specjalnych zawodach biegowych. Specjalnych, gdyż zasady są zgoła odmienne niż te, które znamy z ekranów naszych telewizorów czy z siedzisk stadionowych. Zawodnicy zostają podzieleni na paroosobowe zespoły, a czas, który decyduje o miejscu w tym starciu, jest obliczany jako średni wynik całego zespołu. Innymi słowy, współpraca pomiędzy atletami wydaje się kluczowa dla zwycięstwa całej drużyny.

Wyobraźmy sobie dalej: podczas jednych zmagań wszyscy zawodnicy doznają kontuzji – sytuacja dość abstrakcyjna, jednak jak za parę chwil Państwo zobaczą dość znamienna. Na tor wbiegają oddziały fizjoterapeutów, którzy próbują postawić na nogi wszystkich sportowców, oczywiście każdy zespół posiada swoje “gwiazdy”, a “gwiazdy” posiadają najlepszy sprzęt, ludzi i całe zaplecze. Komisja pozwoliła też na nieograniczone wsparcie dla zawodników z ich własnego budżetu, które wcześniej nie było legalne – aby nie powiększać dysproporcji pomiędzy najlepszymi zawodnikami a tymi, którzy do tego miana aspirują. Gwiazdy przez wcześniejszą akumulację kapitału dominują podczas okresu przygotowawczego, osiągają najlepsze czasy. Jednak podczas kolejnych zawodów nie poprawiają swoich wyników przez trudności we współpracy ze swoimi kolegami z drużyny,  ba drużyna osiąga gorsze wyniki niż mogłoby się to wydawać z perspektywy ilości pieniędzy wydanych na rehabilitację. Brakuje podstawowych atutów zespołu takich jak współpraca, przez co taktyka rozpisana przez trenera staje się nieefektywna. 

Wróćmy teraz przed nasze telewizory i stadiony, gdzie tak abstrakcyjnych biegów się nie organizuje – jednak, sytuacja analogiczna jak najbardziej występuje i sami jesteśmy jej uczestnikami. Komisja Europejska, która na mocy traktatów (TFUE) zobowiązana jest do protekcji europejskiego wolnego rynku, który jak czytamy – jest “głównym czynnikiem zapewnienia dobrobytu obywateli UE”, zawiesiła na czas walki ze skutkami gospodarczymi pandemii koronawirusa postulat o zakazie pomocy państwa dla rodzimych firm. Rynek europejski i tak już jest bardzo zróżnicowany przez rozbieżność rozwojów gospodarczych państw członkowskich, różne wysokości długów publicznych czy ilości obcego kapitału. Oczywiście KE podejmuje szereg działań aby zwiększyć integrację – takich jak fundusze strukturalne dla krajów biedniejszych (beneficjentem jest też Polska), jednak dynamika scalania się rynków krajowych w jeden europejski jest za wolna. Sam rynek jak na ironię w stronę wolnej konkurencji też nie podąża. Pomimo tego, iż nowe kraje członkowskie zwiększają swoje PKB per capita, sytuacja w rankingach nie zmienia się, a sam efekt doganiania – czyli szybszy wzrost dochodów na mieszkańca w krajach biedniejszych – nie wystarcza. Warto dodać też, że przez ostatnie lata wystąpiło szereg zjawisk, które wręcz zainicjowały procesy dezintegracyjne: kryzys finansowy czy Brexit – po których rozchwiane zostały działania harmonizujące Wspólnotę. Taktyka którą obierają państwa na czas recesji jest zwykle ta sama – kraje członkowskie rozpychają się, aby wyjść z tego kryzysu jak najlepiej, a i tak na koniec wygrywają “największe” ramiona. 

źródło: Komisja Europejska

Idąc tropem, że sytuacje kryzysowe zawsze pokazują nam efektywność działania systemów, pandemia – “czarny łabędź” (czyli niespodziewane zjawisko które ma olbrzymi wpływ na całą rzeczywistość, pierwszy raz pojawił się w książce ekonomisty Nassima Taleba) obnażyła braki w mechanizmach integracyjnych i pokazała dominację Niemiec w Unii Europejskiej. Samo wstrzymanie egzekwowania traktatów o zakazie subsydiowania produkcji krajowej jest słuszne, potrzebne i pomoże gospodarkom wrócić do fazy rozkwitu, dając impuls do pobudzenia wstrzymanych popytu i produkcji. Jednocześnie, jak zauważa Adrianna Podesta w rozmowie z Rzeczpospolitą: ”istnieją ogromne różnice w wysokości pomocy przyznawanej przez państwa członkowskie, która wydaje się powiązana z dostępną przestrzenią fiskalną, a także z wielkością ich gospodarek”, jeśli spojrzymy na dane z dokumentów Komisji, dysproporcje wydają się jeszcze większe, niż sugeruje to “dyplomatyczna” odpowiedź rzeczniczki KE. Nasz zachodni sąsiad z 21% udziałem w PKB Unii Europejskiej zaproponował swoim firmom ogromne, nieproporcjonalne w stosunku do innych krajów wsparcie. Patrząc na wszystkie wnioski wystosowane z krajów członkowskich, Niemcy zajmują pierwsze miejsce z udziałem ok. 55% z całkowitej kwoty zatwierdzonej przez KE (stan na 20 sierpnia 2020 r.) – to naprawdę sporo, prawda? Jednak pozycja lidera nie powinna dziwić, gdyż mówimy tu o największej gospodarce na Starym Kontynencie – nasze wątpliwości powinny budzić zaś ogromne rozbieżności pomiędzy udziałem w zagregowanym produkcie krajowym brutto UE, a udziałem względnym w funduszach zaakceptowanych przez Komisję. Drugie miejsce zajmuje Francja z wartością 19% (z PKB na poziomie 15% Wspólnoty), dalej Włochy i Wielka Brytania – odpowiednio 10% i 6%. Niewątpliwie zwiększy to przewagi konkurencyjne gospodarki Niemiec, monopolizacje niektórych gałęzi gospodarki i polaryzację krajów członkowskich. Narastające frustracje krajów biedniejszych nie powinny więc dziwić. 

Udział względny w kwocie zaakceptowanej przez KE:

Wykres
Źródło: opracowanie własne, na podstawie raportów KE (stan na 20 sierpnia)

Pozorna łatwość integracji. 

Według terminologii ekonomii międzynarodowej Unia Europejska jest jedynym miejscem, gdzie udało się wprowadzić wspólny rynek: jednolita polityka handlowa, zniesienie barier w obrocie dobrami i usługami czy swobodny przepływ kapitału i usług – jest to niewątpliwy sukces na skalę światową i sytuacją bez precedensu. Sukces, z którego korzystają wszystkie kraje Wspólnoty – jednak nierównomiernie. Patrząc na dane prezentowane przez Komisję, po pandemii możemy spodziewać się jeszcze większych kontrastów, na i tak już zróżnicowanym rynku europejskim. Cytując tytuł książki Janisa Warufakisa “A słabsi muszą ulegać?” warto zadać sobie pytanie, idąc z duchem tej pozycji – czy Unia Europejska jest w stanie wyciągnąć wnioski po kryzysie finansowym z 2008 r. i wprowadzić na odpowiednią orbitę rakietę, która będzie napędzać gospodarki Starego Kontynentu, rakietę, która szybko nie spadnie na ziemię i wybuchnie – pogłębiając jeszcze bardziej  dysproporcje pomiędzy krajami członkowskimi.   

Rozwiązanie tego problemu zdaje się bardzo proste – dobrze skonstruowany budżet odbudowy. Moim zdaniem to nie wystarczy. Powołując się na książkę francuskiego ekonomisty  Thomasa Pikettiego „Capital and Ideology” w latach 2010 – 2016 z krajów Europy Środkowej i Wschodniej  odpłynęło więcej kapitału, niż wpłynęło ze środków unijnych – kierunek migracji kapitału jeden – zachodni. W tym okresie, Polska otrzymała średnio rocznie ok. 2,7% naszego PKB, natomiast odpłynęło netto ok. 4,7% PKB. Wniosek nasuwa się jeden, nawet w dobrze i pozornie sprawiedliwie skonstruowanym budżecie Unijnym, nigdy nie będzie sytuacji sprawiedliwej w stosunku do wszystkich krajów członkowskich. Oczywiście nie jest to sytuacja zero-jedynkowa, zachodnie inwestycje (głównie z USA, Niemiec i Francji, posiadających po transformacji ustrojowej w Polsce ok. ¼ kapitału) znacznie zwiększyły produktywność, konkurencyjność polskich przedsiębiorstw, technologie czy pensje i wykwalifikowanie strony podażowej na naszym rynku pracy – ówczesna Polska cierpiała na niedostateczną ilość narodowego kapitału. Nie można też uznać wprost, że inwestycje bezpośrednie i portfelowe są nacechowane politycznie i inwestorom zależało na zwiększeniu swoich narodowych udziałów w obcych gospodarkach. Inwestowali tam, licząc na długoterminowe zwroty (można to wyjaśnić np. teorią portfolio) – zwraca uwagę Pikietty. Niewątpliwie skutkuje to pogorszeniem się bilansu płatniczego krajów Europy Środkowej i Wschodniej poprzez długookresowy odpływ kapitału. Jak sobie z tym radzić? Moim zdaniem wyrównywanie gospodarek krajów członkowskich będzie kluczowe w tym procesie. Bogacące się społeczeństwo, przejmuje aktywa po obcych inwestorach i przez reinwestycje kapitału wspiera rozwój i zwiększanie dobrobytu. Oczywiście ten mechanizm nie zakłada całkowitego przejęcia wszystkich zagranicznych inwestycji, gdyż jest to nieefektywne i tragiczne w skutkach. Chodzi o zmianę niekorzystnych proporcji, szczególnie w kluczowych gałęziach gospodarki.

Dlaczego harmonizacja gospodarcza państw Wspólnoty jest kluczowa?

W poprzednich akapitach pisałem, że integracja europejska zachodzi za wolno. To prawda, natomiast warto zaakcentować fakt, że unijny mechanizm jest obecnie najefektywniejszy na świecie. Ekonomista Intermit Gill nazwał nawet te procesy “europejską maszyną konwergencji” i istotnie, przez wolny przepływ towarów i usług oraz migracje kapitału i ludności, państwa Europy Środkowej i Wschodniej znacznie zwiększyły dynamikę rozwoju i wzrostu konkurencyjności. Trudności jakie napotykają kraje Europejskie pojawią się w późniejszych fazach rozwoju – czy to przez “pułapkę średniego dochodu” czy innego rodzaju zjawiska. Natomiast jeśli kraje Unii zdecydowały się na kontynuowanie drogi dalszej integracji, to mamy prawo, jako członkowie tej wspólnoty oczekiwać, że “europejska maszyna konwergencji” musi być bardziej skuteczna, jeśli chcemy zachować aktualną strukturę UE. 

Zastanówmy się teraz, dlaczego kilka gospodarek o podobnym poziomie rozwoju w tak znaczącej integracji, jaką niewątpliwie jest wspólny rynek, jest korzystniejsza niż jedna dominująca. Po pierwsze, większość krajów UE posiada wspólną walutę – idea szlachetna i na pozór słuszna, prawda? Jednak nie da się prowadzić optymalnej i skutecznej polityki monetarnej i kursowej, gdy dana waluta obowiązuje w krajach o tak różnym zadłużeniu, strategiach handlowych czy udziale sektora finansowego w gospodarce. O ile wspólna waluta jest intratna w handlu pomiędzy krajami wspólnoty, gdyż nie uwzględniamy m.in ryzyka walutowego, to stłumione są podstawowe mechanizmy wpływające na kurs Euro jak wielkości PKB czy zmiany cen w kraju. 

      Stosunek długu publicznego do PKB:

Wykres
      Źródło: Opracowanie własne, na podstawie Eurostat

Po drugie: jest takie powiedzenie: “podczas kryzysów kapitał zawsze wraca do prawdziwych właścicieli” – dobitnie pokazał to kryzys finansowy w 2008 r., na którym najbardziej ucierpiały kraje peryferyjne UE (o ujemnym bilansie handlowym w latach 2000-2010). O stosunku inwestorów do tych krajów niech świadczy fakt oprocentowania 10-letnich obligacji skarbu państwa, które w 2012 r. w Grecji wynosiło 19,28% – czyli oceniane przez rynek jako bardzo ryzykowne, dla porównania Niemczech było to 1,5%. Różnica ogromna, świadcząca o zupełnie innym podejściu do krajów nawet we wspólnym rynku. Gdyby państwa europejskie były na podobnym poziomie gospodarczym do takiej sytuacji po prostu by nie dochodziło – skutkowałoby to średnim, krótszym czasem wyjścia z kryzysu i mniejszą frustracją społeczną – którą pewnie wszyscy widzimy na własne oczy. 

No właśnie, rosnąca frustracja społeczna – szczególnie w krajach peryferyjnych, jest spowodowana dysproporcjami ekonomicznym w Europie. Moim zdaniem, głównym czynnikiem narastającego pesymizmu w stosunku do Wspólnoty jest brak partycypacji klasy średniej w realizowaniu zysku ze wzrostu gospodarczego. To jakby ogrodnicy dopilnowali, żeby drzewo jabłoni urosło, jednak nie otrzymują za to odpowiedniej zapłaty, ani nawet owocu. Jak zauważają Paweł Bukowski i Filip Novokmet w pracy: „Between communism and capitalism: long-term inequality in Poland, 1892 – 2015” oraz Thomas Pikietty – zyski inwestorów w krajach nie włączonych w rdzeń Europy są za wysokie i przez to pensje pracowników rosną za wolno, dużo wolniej niż PKB.  Dodatkowo, klasa średnia i niższa jest aktualnie najbardziej narażona na skutki gospodarcze lockdownu, a jeszcze większe rozwarstwienie krajów członkowskich wywoła efekt niepokojów społecznych podobnych do tych po kryzysie finansowym z 2008 r. w Grecji czy innych krajach południa. Sytuacja jest poważna i właśnie rozgrywa się walka o utrzymanie Wspólnoty takiej, jaką znamy. 

źródło: Europa a pandemia koronawirusa (Fot. Roman Bosiacki / Agencja Gazeta)

Podsumowując, mieszanka wspólnego rynku i nierówności pomiędzy krajami powoduje łatwą i niekorzystną migracje kapitału z krajów peryferyjnych – co rodzi niezadowolenie społeczeństwa. Oczywiście można te ruchy kapitału uznać za zgodne z teorią ekonomiczną, jednak koszty społeczno-polityczne idące z tym w parze są zdecydowanie za duże. Nie przyświeca to również idei Unijnej jaką niewątpliwie jest solidarność. Jak zauważa dr. Paweł Kowalski: “Unia Europejska to jednak nie tylko wspólnota gospodarcza. Od trzech dekad przyświecają jej również wspólne wartości wyższe, dotyczące praw jednostki i praw człowieka. I w tym kontekście próby ujednolicania warunków pracy można próbować zrozumieć. Zastrzeżenia można mieć do zastosowanych metod.”

 Co dalej?

Zwiększenie rodziny Unii Europejskiej o kolejne państwa, naturalnie spowodowało zwiększenie grup interesów, dlatego dochodzenie do kompromisów jest takie trudne. Ostatni szczyt budżetowy UE pokazał to dobitnie – bogate kraje nie są skłonne do płacenia ceny wyższych składek i większej solidarności w Wspólnocie. 

Jak zauważa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen – „Duże różnice w skali pomocy mogą oznaczać, że jedne kraje wyjdą z kryzysu szybciej i mniej poobijane, inne mogą stracić dużo więcej, borykając się z konsekwencjami przez lata. – Ta różnica będzie miała wpływ na równe szanse, chyba że je zrównoważymy” – pytanie, które warto sobie zadać – co Komisja zrobi z tym dalej. Niemcy przecież nie były aż tak dotknięte pandemią jak Włochy czy Hiszpania, a pomoc dla firm jest nieproporcjonalnie większa. Sytuacja jest bardzo trudna – miecz do walki ze skutkami kryzysu ma dwa ostrza – z jednej strony trzeba ratować płynność firm, dać impuls do ich rozwoju i konkurencji z przedsiębiorstwami z Chin czy USA. Z drugiej strony – zachować chociaż część spójności wspólnego rynku i chronić konkurencję, a także zapewnić równe szanse dla krajów UE. 

Swego rodzaju “dumping” środków pomocowych wydaje się znów pozornie sytuacją bez dobrego rozwiązania dla wszystkich grup interesu. Kraje członkowskie znów będą przepychały się o najlepszą pozycję negocjacyjną, jednak jedno jest pewne: aktualna sytuacja nie wytworzyła się nagle. Droga, którą podąża UE – czyli lata zaniedbań w polityce integracyjnej, brak skutecznych rozwiązań po kryzysie 2008 r. czy braku solidarności
w Europie znów doprowadzają nas do miejsca, gdzie o solidne rozwiązanie trudno. 

Czy Niemcy znów będą nieosiągalne dla innych krajów Wspólnoty? Co dalej z integracją? Czy biegacze z drużyny europejskiej będą w stanie współpracować i dogonić gospodarczych liderów?

Dla nas, obserwatorów na te pytania najłatwiejszą odpowiedzią jest pewnie – czas pokaże. Dla osób zaangażowanych w politykę UE to pewnie jedne z najtrudniejszych pytań w historii Unii Europejskiej. 

Mam nadzieję, że za parę miesięcy wspólnie będziemy oglądać kolejne dobre zawody, w których kraje członkowskie będą współpracować i wspierać się nawzajem a nie tylko patrzeć przed siebie, aby osiągnąć najlepszy indywidualnie czas.


Bartłomiej Florek 

Polecamy też poprzedni artykuł:

Logo SKN Badań Nad Konkurencyjnością

Studenckie Koło Badań nad Konkurencyjnością działając pod opieką prof. Tomasza Dołęgowskiego, skupia się na rozwoju swoich członków wokół szeroko pojętej ekonomii i biznesu, ze szczególnym uwzględnieniem morlanych i filozoficznych aspektów tych dziedzin, za pomocą debat, dyskusji i tworzenia własnych publikacji.

Bibliografia:

Wiktor Szydło, NIERÓWNOWAGA WEWNĘTRZNA W UNII EUROPEJSKIEJ JAKO PRZYKŁAD NIEZRÓWNOWAŻONEJ INTERNACJONALIZACJI, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu, 2015

Magdalena Cedro, Koronawirus może pogłębić różnice pomiędzy biedną a bogatą Europą,gospodarka.dziennik.pl, 2020 https://gospodarka.dziennik.pl/artykuly/7683445,koronawirus-covid-19-pandemia-roznice-biedna-bogata-europa.html

Janis Warufakis, A SŁABI MUSZĄ ULEGAĆ?, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2017

Thomas Piketty, Capital and Ideology, Paryż, 2020

Anna Słojewska, Niemiecka gospodarka odjeżdża. Olbrzymia pomoc dla firm., Rzeczpospolita.pl, 2020 https://www.rp.pl/Gospodarka/305179942-Niemiecka-gospodarka-odjezdza-Olbrzymia-pomoc-dla-firm.html

Nassim Nicholas Taleb  „The Black Swan: The Impact of Highly Impropable”., 2017

Polski Instytut Ekonomiczny, Szlaki handlowe po pandemii COVID-19, Warszawa 2020

Marek Maciejewski, ZRÓŻNICOWANIE KONDYCJI GOSPODARCZEJ PAŃSTW UNII EUROPEJSKIEJ, Kraków, 2017 

Ignacy Morawski, Wpływ integracji europejskiej na polską gospodarkę, 2019 

Tomasz Grzegorz Grosse, Czy Niemcy stają się “normalnym” mocarstwem?, Krytyka Polityczna 2019

Witold Gadomski, Dług prywatny w krajach rozwiniętych wciąż rośnie, Obserwator Finansowy 2014

Baza danych: OECD, Eurostat

Dorota Jegorow, Dysproporcje w rozwoju państw członkowskich Unii Europejskiej, Wrocław 2017

GUS, Polska w Unii Europejskiej 2004-2014, Warszawa, 2014 

Adam Budnikowski, Ekonomia międzynarodowa, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2017

https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/von-der-leyen-commission-one-year-on_pl.pdf


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o