Warning: Use of undefined constant REQUEST_URI - assumed 'REQUEST_URI' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/esgieha/domains/obserwatorsgh.pl/public_html/wp-content/themes/nisarg-child/functions.php on line 73
Czy trzeci Rzym upada? - Obserwator SGH
Czy trzeci Rzym upada?

Czy trzeci Rzym upada?


„Pierwszy Rzym upadł na skutek herezji, drugi Rzym – Konstantynopol – na skutek zdrady prawdziwej wiary, trzecim Rzymem jest Moskwa, a czwartego już nie będzie.” – Filoteusz z Pskowa


Autokefalia [gr. autós ‘sam’, kephalḗ ‘głowa’] – forma ustrojowa w Kościele prawosławnym, polegająca na samodzielności i odrębności Kościołów krajowych w zakresie organizacji kościelnej, hierarchii duchowieństwa, zwyczajów religijnych i liturgii oraz prawodawstwa i sądownictwa kościelnego.

Wydawać by się mogło, że termin „prawosławie” nie powinien nastręczyć przeciętnemu czytelnikowi wiele problemu. Gdy słyszymy to pozornie łatwe pojęcie, na myśl przychodzą inne – „cerkiew”, „schizma”, „pop”, a co najważniejsze i co ma tutaj kluczowe znaczenie – „Rosja”. Moskwa mocno zakorzeniła się w umysłach jako centrum światowego prawosławia, a już na pewno jako jego największy element składowy. Podążając za tą myślą, można by wysunąć wniosek, że to Rosyjski Kościół Prawosławny będzie miał najwięcej do powiedzenia w cerkiewnym świecie. I tu właśnie zaczynają się schody.

Rosja – jednak nie tak silna?

W ciągu ostatniego roku w przekazie medialnym niejednokrotnie przewijały się wzmianki o zawirowaniach w świecie chrześcijaństwa wschodniego. Ku zaskoczeniu wielu czytelników, nieodłącznym elementem coraz to nowszych doniesień była Ukraina. Fakt, że do niedawna Ukraińska Cerkiew znajdowała się w ścisłym związku z moskiewskim prawosławiem pozostawał dotychczas raczej ciekawostką, niż elementarną wiedzą. Zapewne większa część społeczeństwa dowiedziała się o nim dopiero po ukraińskiej prośbie o rozwód. Rozwód, który zdecydowanie nie będzie miał konsekwencji tylko dla triumfującej Ukrainy, ale przede wszystkim dla samej Rosji. Moskwa, wbrew jej licznym sprzeciwom została postawiona przed dokonanym faktem utworzenia niezależnego od niej Kościoła ukraińskiego. Czy oznacza to więc, że na prawosławnej scenie znajduje się aktor z pozycją silniejszą od rosyjskiej? A jeśli rzeczywiście tak jest, dlaczego to właśnie w kierunku Rosji kierują się wszelkie skojarzenia związane z prawosławiem, a fakt utraty Ukrainy jest dla niej tak gorzką pigułką do przełknięcia?

„Moskwa – Trzeci Rzym”

Konstantynopol – prawdziwa stolica prawosławia


Rosyjski Kościół Prawosławny (RPK) – autokefaliczny Kościół prawosławny działający na terytorium Rosji i większości państw byłego Związku Radzieckiego (poza Gruzją), największa pod względem liczby wiernych lokalna Cerkiew prawosławna. Jej zwierzchnik nosi tytuł patriarchy moskiewskiego i całej Rusi; od 2009 r. urząd ten sprawuje Cyryl.

Zrozumienie istoty organizacji wewnętrznej prawosławia zdecydowanie może przysporzyć trudności. Nie jest ona bowiem tak przejrzysta jak organizacja Kościoła katolickiego. Prawosławni nie posiadają czegoś na kształt Watykanu. Posiadają natomiast patriarchę Konstantynopola. Po upadku samego miasta, kościelne instytucje chrześcijaństwa wschodniego pod władzą turecką miały się wręcz zaskakująco dobrze. Patriarcha Konstantynopola, którym dzisiaj jest Dimitrios Archondonis, znany jako Bartłomiej I, jest co prawda jednym z wielu patriarchów prawosławia, przede wszystkim pełni jednak rolę honorowego przywódcy duchowego całej Cerkwi. W efekcie, nie można zredukować swojego myślenia o decydującym elemencie Cerkwi prawosławnej do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. RKP pozostaje tutaj, co prawda najliczniejszą, ale wciąż lokalną Cerkwią, pozostającą we wspólnocie eucharystycznej z Patriarchatem Konstantynopolitańskim.

Właśnie te fakty stanowią podłoże obecnego konfliktu. Oczywiście, wiadomym jest, że chrześcijaństwo wschodnie nie zaczyna się i kończy na rosyjskich prawosławnych. Rosyjski Kościół Prawosławny swoim zasięgiem obejmuje nie tylko samą Rosję, ale też pozostałe obszary dawnego ZSRR, w tym również Ukrainę. Wydawać by się mogło, że nie jest to fakt szczególnie istotny, a kraje te dzielą spory o znacznie większym kalibrze. Okazuje się jednak, że kwestia podległości ukraińskiej Cerkwi Patriarchatowi Moskiewskiemu może okazać się kamieniem milowym w konflikcie na linii Ukraina-Rosja. Gra toczy się, i to o bardzo dużą stawkę.

Historyczny motyw ideologiczny

Żeby lepiej zrozumieć, jak ważna dla Rosji była obecność Ukrainy w jej cerkiewnej sferze wpływów, należałoby zacząć od kwestii ściśle związanej z ideologią, a więc koncepcji Moskwy jako światowego „trzeciego Rzymu”. W 1054 roku chrześcijaństwo podzieliło się na dwa nurty: wschodnie i zachodnie. Ośrodkiem chrześcijaństwa zachodniego, czyli katolicyzmu, stał się Rzym, natomiast wschodniego, a więc prawosławnego – Konstantynopol. W 1453 roku został on podbity przez Turków, a dzisiaj znany jest raczej pod nazwą Stambuł. Na czym polegała zatem wspomniana w przytoczonej wypowiedzi Filoteusza z Pskowa zdrada prawdziwej wiary, która miała doprowadzić do upadku Konstantynopola? Na początku trzeba zaznaczyć, iż  przez ówczesnych chrześcijan wschodnich katolicyzm był uznawany za herezję. Podczas obrad soboru florenckiego w 1431 roku, biskupi konstantynopolitańscy zgodzili się jednak na rzymską jurysdykcję w zamian za pomoc Zachodu w walce z Turkami, podczas gdy również obecni na soborze biskupi ruscy na żadną podległość wobec papiestwa zgodzić się nie chcieli. Sprzeciw ten został znakomicie wykorzystany w latach późniejszych, szczególnie po 1453 roku. Wizja Moskwy jako obrończyni i nowego centrum prawosławia, a co więcej spadkobierczyni dziedzictwa Konstantynopola została dodatkowo wzmocniona przez małżeństwo Iwana III Srogiego z Zofią Paleolog, bratanicą ostatniego cesarza Bizancjum, oraz przyjęciem przez niego tytułu “cara Wszechrusi”. Widać już więc, że kojarzenie Rosji jako światowe cerkiewne mocarstwo jest zarówno mocno zdeterminowane historycznie, oraz, co szczególnie widoczne z aktualnej perspektywy, głęboko przez nią pożądane. Pojawił się jednak czynnik, który temu stanowi rzeczy w najbliższej przyszłości może poważnie zagrozić. Jest nim właśnie rozejście się dróg Kościoła ukraińskiego i rosyjskiego. Jak jednak w ogóle doszło do tego niefortunnego dla Ukrainy małżeństwa?

Geneza związku

Najstarszym ośrodkiem ukraińskiego prawosławia  jest metropolia kijowska, założona mniej więcej w okolicach 988 roku  – daty chrztu Rusi. Pierwotnie była ona podległa Patriarchatowi Konstantynopolitańskiemu. Tak było do roku 1686, kiedy to wydano dekret podporządkowujący metropolię kijowską Moskwie. Na fali odwilży charakteryzującej politykę Michaiła Gorbaczowa, w 1990 roku powstał Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego. Był on autonomiczny administracyjnie, dalej jednak pozostawał częścią składową Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Mimo tego posunięcia już rok później pojawiły się nadzieje na w pełni autokefaliczny Kościół ukraiński. Postulat ten został wysunięty w dobie rozpadu Związku Radzieckiego i uzyskiwania niepodległości przez Ukrainę, starającą się odbudować nie tylko swoją państwowość jako taką, ale również kapitał kulturowo-społeczny. Żądania przyznania autokefalii motywowano wtedy twierdzeniem, że niezależność państwa powinna ściśle łączyć się z niezależnością Kościoła. Możliwość secesji została jednak jednoznacznie przekreślona przez Rosję, a jej pomysłodawca – metropolita Filaret, natychmiastowo usunięty z pełnionej funkcji. On sam, w proteście wobec decyzji podjętej w Moskwie, w porozumieniu z Ukraińskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym wywodzącym się z diaspory ukraińskiej w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, utworzył Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. I tak, na terenie obecnej Ukrainy działały trzy Kościoły prawosławne, z czego tylko jeden z nich był Kościołem kanonicznym, a więc formalnie uznanym w świecie prawosławnym. Nie różniły się one jednak niczym w kwestiach teologicznych. Ich odrębne istnienie miało wymiar jedynie polityczny.

Zapowiedź rozwodu

Nowy rozdział w historii ukraińskiego prawosławia rozpoczął się w 2018 roku. W kwietniu hierarchowie Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińskiego Prawosławnego Kościoła Autokefalicznego wraz z prezydentem Petrem Poroszenką zwrócili się do Patriarchatu Konstantynopola o wystawienie tomosu, czyli oficjalnego aktu nadającego autokefalię, a zatem powołującego niezależny od Moskwy Kościół prawosławny. Apel patriarszy został poparty przez ukraiński parlament.

We wrześniu patriarcha Konstantynopola wyznaczył dwóch hierarchów – arcybiskupa Daniela oraz biskupa Hilariona, do przygotowania Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej na nadanie autokefalii. W odpowiedzi, RKP podjął szereg decyzji, będących kościelnym odpowiednikiem zerwania stosunków dyplomatycznych z Patriarchatem Konstantynopolitańskim, zastrzegając, że wobec dalszych posunięć Konstantynopola Rosja będzie dążyła do całkowitego zerwania stosunków. Zakazano między innymi wymieniania imienia patriarchy Konstantynopola, Bartłomieja I, podczas modlitw w świątyniach Patriarchatu Moskiewskiego, co miało być wyrazem zerwania wspólnoty eucharystycznej obu Kościołów.

Kolejnym aktem był Święty Synod Patriarchatu Konstantynopolitańskiego. Wraz z jego zakończeniem Bartłomiej I oficjalnie ogłosił historyczną decyzję o unieważnieniu dekretu z 1686 roku uznając go za bezprawny i wszczęciu procedury nadania autokefalii ukraińskiej Cerkwi. Dodatkowo anulowana została ekskomunika nałożona przez Patriarchat Moskiewski na zwierzchnika UKP PK Filareta. Wobec tego, urzeczywistniając swoje zapowiedzi, Rosyjska Cerkiew Prawosławna zerwała swoje stosunki z Konstantynopolem. Jakby w odpowiedzi miesiąc później, podczas podpisania z Petrem Poroszenką w Stambule umowy o współdziałaniu i współpracy między Ukrainą i Patriarchatem Konstantynopola, Bartłomiej I zaznaczył, że decyzje podejmowane przez patriarchę Konstantynopola są wiążące dla całego Kościoła prawosławnego. W ostatnim czasie podjęto również decyzję o przekazaniu przez Kijów Patriarchatowi Konstantynopolitańskiemu cerkwi św. Andrzeja, będącej jedną z najważniejszych cerkwi na Ukrainie. Ma ona pełnić funkcję siedziby Patriarchatu w Kijowie.

Nowa schizma

Sporu wynikłego z nadania autokefalii Ukraińskiemu Kościołowi Prawosławnemu definitywnie nie można zredukować jedynie do aspektu religijnego. Nie chodzi tutaj wyłącznie o różnice w wymiarze eucharystycznym, ale też ideowe, które dzielą i będą dzieliły nadal Kościół ukraiński i rosyjski. Kluczową sprawą dla zrozumienia problematyki tego rozłamu jest uzmysłowienie sobie jednego faktu – bez Ukrainy Rosja traci swój status największego Kościoła prawosławnego. Pod zwierzchnictwo Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego przejdzie 12 348 parafii i 186 klasztorów, które dotychczas znajdowały się na orbicie moskiewskiej. Wobec autokefalii ukraińskiej pozycja Rosji jako cerkiewnego mocarstwa stanie się się zwyczajnie nieaktualna. Należy zdać sobie też sprawę, że odwołanie dekretu z 1686 roku i autokefalia dla Ukrainy nie wywiera konsekwencji tylko wobec niej – przeciera ona szlak i otwiera taką możliwość między innymi Białorusi. Co więcej, wysoce prawdopodobny jest rozdział nie tylko w łonie Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Badacze problemu zastrzegają, że wraz z tym rozwodem podzieli się cały świat prawosławia. Co prawda najpewniej żaden z autokefalicznych Kościołów nie zdecyduje się na pełne wsparcie Moskwy kosztem Konstantynopola, niewykluczony jednak jest podział na blok wspierający Bartłomieja I i ten lawirujący między obiema siłami, nie chcący tracić żadnego z cennych sojuszników. Można by nawet posunąć się do stwierdzenia, że wobec najnowszych wypadków mamy do czynienia z czymś na kształt Wielkiej Schizmy XXI wieku.

Między ideologią a historią

Co znamienne, w obliczu secesji Ukraina stoi przed niepowtarzalną okazją wzmożonej budowy swojej tożsamości narodowej. Wobec faktu istnienia autokefalicznego Kościoła Ukraińskiego Rosja traci nie tylko siłę liczebną, ale także bardzo prężnie działający nośnik ideologiczny. Dotychczas kluczową różnicą między Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego a Kijowskiego była całkowicie inna wizja historii Rosji i Ukrainy. Wyznawcy nowego, niezależnego Kościoła nie będą już w swoich świątyniach słuchać kazań o jedności rosyjsko-ukraińskiej, czy też szerzej o wspólnocie całego świata rosyjskojęzycznego. Dostrzegalna jest więc nić, nierozerwalnie łącząca kremlowskie władze polityczne z instytucjami kościelnymi. Nie obejmuje one jednak tylko ideologii. Wymiar polityczny tego konfliktu ma o wiele głębsze znaczenie.

Polityczna wojna o dusze

Jak oświadczył Petro Poroszenko, decyzja patriarchy Konstantynopola „zakończyła wreszcie imperialistyczne złudzenia i szowinistyczne fantazje Moskwy”. Nie ma wątpliwości, że umiejętne zastosowanie faktu nadania ukraińskiej Cerkwi odrębności będzie miało niebagatelne znaczenie wizerunkowe dla prezydenta Ukrainy, szczególnie w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich. Zbliżenie z Cerkwią, którą określa jako „gwarant harmonii społecznej” zdecydowanie przysporzy mu sympatię wielu wyborców w dobie walki o reelekcję. Aktualny patriarcha moskiewski, Cyryl I, w swojej odezwie wystosowanej między innymi do papieża Franciszka, prezydenta Francji Emmanuela Macrona czy kanclerz Niemiec Angeli Merkel podkreśla instrumentalny charakter wypowiedzi i działań podejmowanych przez Poroszenkę. W jego ocenie, prezydent „nie ukrywa wrogiego stosunku do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego”, a na terytorium całej Ukrainy trwa obecnie zmasowana akcja dyskredytująca Patriarchat Moskiewski.

Bardzo istotna jest również kwestia twórcy Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego patriarchatu Kijowskiego – Filareta. W wyniku październikowego soboru została z niego zdjęta ekskomunika nałożona jeszcze w 1997 roku przez Rosyjski Kościół Prawosławny. Jak podkreśla Bartłomiej I, decyzja o wykluczeniu hierarchy ze społeczeństwa kościelnego miała wymiar jedynie polityczny. Filaret z punktu widzenia Moskwy jest osobą problematyczną nawet ponad 20 lat po pomyśle rozłąki ukraińskiego Kościoła z rosyjskim. Podczas rewolucji z 2014 roku, w wyniku której obalono prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza, sam Filaret wraz z Patriarchatem Kijowskim zdecydowanie poparli protestujących i udzielali im schronienia. Co więcej, po rewolucji na Majdanie i kryzysie krymskim dochodziło do masowego przechodzenia wiernych spod jurysdykcji Patriarchatu Moskiewskiego do Kijowskiego. Działo się tak, ponieważ prorosyjska Cerkwia nie wyraziła bezpośredniego sprzeciwu wobec decyzji podjętych na Kremlu oraz nie zajęła jednoznacznie dezaprobującego stanowiska wobec prorosyjskiego separatyzmu w Donbasie.

Wojna trwa również między samymi wyznawcami. Tylko w zeszłym roku hierarchowie moskiewscy informowali o przejęciu 30 cerkwi przez wiernych Patriarchatowi Kijowskiemu. I nie mowa tu bynajmniej o pokojowym przekazaniu do użytkowania cerkwi jednemu Patriarchatowi przez drugi. Rozstrzygnięcie kwestii, czy w danej świątyni będą modlili się członkowie Patriarchatu Kijowskiego czy Moskiewskiego leżało w kompetencji sądów. Mogły one albo przyznać prawo użytkowania jednej czy drugiej stronie, albo zarządzić naprzemienność odbywania się mszy. Respektowanie tych orzeczeń należy jednak do rzadkości, a w cerkwiach powierzonych któremukolwiek z Kościołów dochodzi nieraz do parogodzinnych walk i w efekcie uzurpowania sobie prawa do własności kościoła. Tam, gdzie sąd orzekł o wspólnym użytkowaniu, miały miejsce kuriozalne sytuacje nieudostępniania kluczy do świątyni czy wymiany zamków. Mimo tych trudności, liczba wiernych Patriarchatu Kijowskiego szczególnie na zachodzie i w centralnej części Ukrainy stale wzrastała, co budziło głęboki niepokój moskiewskich hierarchów. Według doniesień, wielu Ukraińców w proteście wobec prowadzonej przez nich prorosyjskiej polityki zrezygnowało z uczęszczania do Ławry Peczerskiej, najważniejszego klasztoru prawosławnego na Ukrainie oraz siedziby patriarchów moskiewskich.

Rosyjski mandat na wiarę

Rosja, uznawszy się w XV wieku za spadkobierczynię Cesarstwa Bizantyńskiego, odziedziczyła po nim między innymi charakterystyczną relację władzy i wiary, znaną jako „sojusz ołtarza i tronu”. Aż do XX wieku Cerkiew pozostawała instrumentem władzy w rękach władzy świeckiej. Wszystko zmieniło się po 1917 roku. Prawosławie jako niebezpieczna rywalka ideowa i opium dla mas podlegała systematycznemu wyplewianiu. Społeczeństwo okresu sowieckiego zostało poddane procesowi nasilonej ateizacji, liczba wiernych drastycznie spadała, a duchowni żyli w nieustannym strachu przed represjami. Homo sovieticus nie miał odznaczać się głębokim życiem duchowym, miał odznaczać się bezwarunkowym przywiązaniem do wartości promowanych przez system władzy.

Od lat 90., już po upadku Związku Radzieckiego, trwały jednak starania o odbudowę pozycji Kościoła prawosławnego w Rosji. Dzisiaj, Cerkiew stanowi niepodważalny autorytet moralny i symbol umożliwiający samoidentyfikację kulturową dla wielu Rosjan. Jednakże, mimo wysokiego odsetku społeczeństwa określającego się jako wyznawców prawosławia, znacznie mniejszy jego procent deklaruje stały udział w cerkiewnym życiu eucharystycznym, jak na przykład uczestnictwo we mszach. Tak prawosławie stało się w większej mierze nośnikiem tradycji i światopoglądu, niż religii.

Fakty te obrazują, jak wiele zmieniło się w społeczeństwie rosyjskim i w samej Rosji od czasów wygłoszenia pierwszej tezy o trzecim Rzymie. Owszem, dzisiaj w polityce Władimira Putina bardzo wyraźnie dostrzegalne są akcenty odwołujące się do konserwatyzmu moralno-obyczajowego, których nieodłącznym elementem jest Cerkiew, znowu będąca częścią mechanizmów władzy politycznej. Nie da się jednak zaprzeczyć, że trwający przez wiele lat regres religijny w Związku Radzieckim jest rysą na starannie pielęgnowanym wizerunku Rosji jako głównego ośrodka prawosławia. Można nawet postawić tezę, że nie tyle samo odłączenie Ukrainy od Cerkwi grozi temu wizerunkowi, lecz właśnie sama Rosja wymierzyła sobie pierwszy cios. Idąc dalej, warto zadać sobie pytanie: Czy mając za sobą lata porzucenia panującej religii, Moskwa może w ogóle uzurpować sobie prawo do dalszego stania na straży jedności świata prawosławnego?

Ostatni akord?


„To cerkiew bez modlitwy za władze rosyjskie, za rosyjskie wojska.”


Takimi słowami Petro Poroszenko przyjął decyzję o utworzeniu nowego, autokefalicznego, czyli niezależnego od Rosji, Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego. Jest to oficjalne orzeczenie soboru zjednoczeniowego zwołanego w Kijowie 15 grudnia 2018 roku. Wraz z powołaniem Kościoła na jego zwierzchnika wybrano biskupa Epifaniusza, oficjalnie uznanego za ukraińskiego metropolitę kijowskiego. Patriarchat Moskiewski zakazał swoim duchownym udziału w soborze, uznał go za niezgodny z prawem kanonicznym i ogłosił zwierzchnika Patriarchatu Moskiewskiego, Onufrego, jedynym legalnym metropolitą kijowskim. 6 stycznia, w dniu prawosławnej wigilii Bożego Narodzenia obchodzonej według kalendarza juliańskiego, Epifaniusz otrzyma od Bartłomieja I tomos – oficjalny akt nadania autokefalii. Zdaniem ekspertów, Moskwa prędzej czy później pogodzi się z ustaleniami soboru. W demaskujący sposób ukazuje to jednak niepewność jej pozycji i podważa siłę wobec presji ze strony innych środowisk prawosławnych. Trudno powiedzieć, czy trzeci Rzym chyli się ku upadkowi, zdecydowanie jednak chwieje się w posadach.

Dominika Gryf


Logo SKN Spraw Zagranicznych
SKN Spraw Zagranicznych
SKN Spraw Zagranicznych SGH to organizacja zrzeszająca studentów wszystkich warszawskich uczelni interesujących się szeroko rozumianymi stosunkami międzynarodowymi, geopolityką i dyplomacją. Od momentu swojego założenia w 2000 roku SKN SZ rozwinęło się w dynamiczną organizacje której projekty należą do najbardziej prestiżowych na uczelni np. Akcja Dyplomacja- cykl studyjnych spotkań w ambasadach prawie 80 krajów lub POLMUN – największa i najbardziej znana akademicka symulacja Narodów Zjednoczonych w Polsce. Oprócz tego SKN organizuje liczne prelekcje, wykłady i konferencje mające na celu przybliżenie studentom niuansów dyplomacji i geopolityki.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o