Krzyk pominiętych? Gwałtowne protesty w Chile i ich przyczyny.

Krzyk pominiętych? Gwałtowne protesty w Chile i ich przyczyny.

 Od ponad miesiąca Chilijczycy protestują przeciw krzywdzącej dla większości z nich sytuacji polityczno-ekonomicznej. Chociaż za bezpośrednią przyczynę protestów uznaje się podniesienie cen biletów w metrze w Santiago (podwyżka o 30 pesos – około 15 groszy), tak naprawdę problem jest zdecydowanie bardziej złożony, a wielu z protestujących powtarza: “nie chodzi o 30 pesos, chodzi o 30 lat”.

Dlaczego Chilijczycy wyszli na ulice?

         Zamieszki, które wybuchły w Santiago i pozostałych częściach kraju wynikają przede wszystkim z ogólnego niezadowolenia pełnych frustracji obywateli, którzy czują się pominięci w wyniku narastających od 30 lat nierówności społecznych. Chilijska gospodarka, mimo dobrych wskaźników oraz wysokiego PKB per capita (16 079 $ – wyższe niż w Polsce) nie podołała zadaniu odpowiedniej dystrybucji pomiędzy całe społeczeństwo. Doświadczonemu dyktaturą wojskową Augusto Pinocheta państwu nie udało się rozliczyć z jego demonami. Najważniejsi aktorzy poprzedniego ustroju wspólnie z klanami z opozycj iuczestniczącymi niegdyś w transformacyjnych negocjacjach nadal posiadają największe majątki. Według Komisji Gospodarczej ONZ ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów w 2017 roku 1% populacji w Chile kontrolowało 26,5% łącznego majątku wszystkich obywateli, natomiast aż 50% gospodarstw domowych o niższych dochodach posiadało dostęp do zaledwie 2,1%.

         W chilijskim społeczeństwie szansa na wykształcenie wyższe jest luksusem przysługującym nielicznym – według raportu OECD z 2017 roku średnie opłaty za studia, po zastosowaniu wskaźnika parytetu siły nabywczej są, po Stanach Zjednoczonych, najwyższe wśród państw tejże organizacji (w USA jest to 8202 $, w Chile 7156 $)! Według tego samego raportu średnia różnica zarobków między młodymi ludźmi, którzy zakończyli edukację w wieku 18 lat a tymi którzy ukończyli studia wynosi bagatela 237%. Chilijski system emerytalny, będący pierwszym na świecie w pełni kapitałowym również nie spełnia swojej roli. Czynniki takie jak niski poziom składki emerytalnej (zaledwie 10% płacy brutto, przy 19,58% w Polsce), niska wysokość świadczeń utrzymująca się poniżej poziomu minimalnego wynagrodzenia czy problem z ciągłością odprowadzania składek emerytalnych zdecydowanie wpłynęły na narastające niezadowolenie społeczne.

         Wymyślony przez Miltona Friedmana chilijski cud gospodarczy okazał się mitem – współczynnik nierówności ekonomicznych w Chile jest jednym z najwyższych wśród państw OECD. Większa część społeczeństwa żyje na kredyt, a mieszkańcy obszarów wiejskich często mieszkają bez bieżącej wody czy elektryczności. By wyrazić swój sprzeciw wobec władzy Chilijczycy wyszli na ulice.

Kiedy przelano czarę goryczy?

         Protesty zaczęły się już 7 października, kiedy uczniowie szkół średnich zaczęli przeskakiwać przez bramki metra w Santiago protestując przeciwko wspomnianej na początku podwyżce biletów. Akcja pod hasłem ¡Evade! z dnia na dzień zdobywała coraz więcej zwolenników. Zamykano kolejne stacje metra, zaczęły się aresztowania, a z drugiej strony przypadki wandalizmu. 18 października całe metro w Santiago stało, a protesty przeniosły się na przedmieścia, gdzie policja odpowiadając na demonstrację użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych.

         Symbolem postawy chilijskich elit, który rozjuszył jeszcze bardziej demonstrujących stało się zachowanie Prezydenta Sebastiana Piñery. Prezydent Chile zamiast starać się zapobiec dalszej eskalacji gwałtownych już protestów spędzał piątkowy wieczór na rodzinnej imprezie w ekskluzywnej restauracji. Krótko potem ogłosił on piętnastodniowy stan wyjątkowy, wyprowadzając uzbrojone siły porządkowe na ulice. W Santiago i wielu regionach Chile wybuchły regularne zamieszki, plądrowano sklepy, palono autobusy i samochody, dochodziło do walk protestujących z policją. Sytuacja ciągle się pogarszała. 19 października Piñera wycofał podwyżkę cen biletów i zapowiedział panel mający na celu umożliwienie dialogu między rządzącymi a społeczeństwem w celu dojścia do porozumienia i wyciszenia konfliktu. Ta deklaracja jednak na nic się nie zdała, protesty nadal trwały, a następnego dnia w kolejnym wystąpieniu telewizyjnym Piñera powiedział, że Chile jest w stanie wojny z potężnym i nieustępliwym wrogiem, jednocześnie rozszerzając stan wyjątkowy na kilka kolejnych regionów.

         25 października na ulice Santiago wyszło ponad milion ludzi. Chilijczycy ze wszystkich stanów społecznych, od studentów i emerytów poprzez robotników aż do wielu przedstawicieli klasy wyższej przeszli tego dnia przez ulice stolicy Chile jak równy z równym. Chilijskie flagi powiewające między demonstrującymi stały się symbolem jedności społeczeństwa przeciwstawiającego się sytuacji w państwie. W ciągu kilkunastu dni w kraju zabito co najmniej 19 osób, ponad 2,5 tysiąca zostało rannych, a prawie 3 tysiące aresztowano, naruszano prawa człowieka, pojawiły się zgłoszenia dotyczące tortur i okrutnego traktowania obywateli przez siły porządkowe. Według Bloomberga obecne rozruchy społeczne były największym takim zjawiskiem w Chile od obalenia dyktatury Pinocheta w 1990 roku.

         Wiadomym stało się, że chilijski rząd nie wytrzyma tego kryzysu. Zaczęto podejmować realne działania. W ciągu kilku dni od wydarzeń z piątku 25 października władze odpowiedziały protestującym. Już w sobotę Piñera zawiesił stan wyjątkowy, następnego dnia rezygnację złożyło ośmiu ministrów – między innymi minister gospodarki, rozwoju i turystyki oraz minister spraw wewnętrznych, kuzyn  Piñery, Andres Chadwick. Prezydent obiecał reformy społeczne, między innymi podniesienie płacy minimalnej, wyższe emerytury czy stabilizację cen energii elektrycznej. Chilijskie władze zrezygnowały z bycia gospodarzem grudniowego szczytu APEC oraz szczytu klimatycznego COP25 tłumacząc się potrzebą przywrócenia porządku publicznego. 11 listopada po wielogodzinnych rozmowach między prezydentem Piñerą oraz liderami koalicji rządzącej podjęto decyzję o rozpoczęciu prac nad nową konstytucją, która następnie miałaby zostać poddana pod głosowanie w ogólnokrajowym referendum. Oczywiście proces ten będzie trwał co najmniej kilka miesięcy, jednakże prace nad nową ustawą zasadniczą, będącą głównym żądaniem demonstrujących bez wątpienia są krokiem ku zakończeniu kryzysu, który prawdopodobnie na zawsze zmieni Chile.

Quo vadis Chile?

         Tragiczna sytuacja, w której znalazło się Chile pokazuje do czego mogą doprowadzić rosnące nierówności społeczne i kompletne oderwanie elit od rzeczywistości . Narastająca frustracja mieszkańców Chile oraz zawód związany z nadziejami pokładanymi zarówno w Piñerze jak i wcześniej w Michelle Bachelet (ta dwójka przemiennie rządziła krajem od 2006 roku) spowodowały, że tłumiony krzyk w końcu się uzewnętrznił i uderzył z pełnym impetem w całe społeczeństwo. Wyraz sprzeciwu chilijskiego społeczeństwa w końcu wybrzmiał i teraz tylko od rządzących zależy, czy będą w stanie odpowiednio na niego zareagować.

Hubert Witkowski

Logo SKN Spraw Zagranicznych
SKN Spraw Zagranicznych
SKN Spraw Zagranicznych SGH to organizacja zrzeszająca studentów wszystkich warszawskich uczelni interesujących się szeroko rozumianymi stosunkami międzynarodowymi, geopolityką i dyplomacją. Od momentu swojego założenia w 2000 roku SKN SZ rozwinęło się w dynamiczną organizacje której projekty należą do najbardziej prestiżowych na uczelni np. Akcja Dyplomacja- cykl studyjnych spotkań w ambasadach prawie 80 krajów lub POLMUN – największa i najbardziej znana akademicka symulacja Narodów Zjednoczonych w Polsce. Oprócz tego SKN organizuje liczne prelekcje, wykłady i konferencje mające na celu przybliżenie studentom niuansów dyplomacji i geopolityki.

Comments are closed.