PKB – kto zastąpi kolosa na glinianych nogach?

PKB – kto zastąpi kolosa na glinianych nogach?

Czym jest PKB i jego krótki rys historyczny.

Historycy specjalizujący się w aspektach gospodarczych doszukują się początków idei produktu krajowego brutto jako miernika rozwoju gospodarczego w siedemnastym, a według innych źródeł w XVIII wieku.
Twórcą współczesnej idei jest amerykański ekonomista Simon Kuznets, który w 1934 roku sporządził raport dla Kongresu Stanów Zjednoczonych, zatytułowany „National Income, 1929-32”. Jego pomysłem było zsumowanie wartości dóbr i usług wytworzonych na terenie USA przez podmioty tak krajowe, jak i zagraniczne. Wskaźnik ten, co do zasady, winien wzrastać w okresach dobrych gospodarczo, a spadać czasie kryzysu. Momentem przełomowym dla jego znaczenia była konferencja w Bretton Woods, po której PKB staje się podstawowym miernikiem rozwoju gospodarczego.

Simon Kuznets na jednym z wykładów

Idea piękna, ale czy skuteczna?

Początkowo wywołał olbrzymi entuzjazm. Zaczęto wierzyć, że znaleziono uniwersalny wskaźnik, który będzie faktycznie skuteczny jako miara zamożności danego kraju. Niedługo potem okazało się jednak, że nie przekłada się on odpowiednio na wzrost stopy życiowej obywateli. Wśród wątpliwości, które rodzą się niemal od razu jest fakt, że wskaźnik sam przez się jest jedynie sumą, która już na początku rozważań faworyzuje duże kraje. Tu jednak z pomocą przychodzi PKB per capita, czyli rzeczona wartość podzielona przez liczbę mieszkańców danego kraju. Wciąż jest to jednak obraz wielce uproszczony i mylący.
Kolejnym wartym zauważenia mankamentem jest to, że przy PKB tak czy inaczej znakomita większość dochodów uwzględnianych w zestawieniu pozostaje w rękach podmiotów najbogatszych. W sposób dobitny ukazują to przykłady krajów, których struktura gospodarki opiera się na eksporcie surowców. Tam olbrzymie sumy stanowią de facto majątek spółek paliwowych. Podobnie prezentuje się kwestia krajów, które uznaje się za raje podatkowe. Tam również większość produktu znajduje się w rękach podmiotów, których jedynym interesem jest optymalizacja podatków.
Najbardziej rażącą wadą PKB jest jednak w mojej ocenie nieuwzględnienie nierówności społecznych. W sytuacji bogacenia się korporacji rzeczą naturalną będzie wzrost produktu, jednak stopa życiowa mieszkańców w żadnym wypadku nie podwyższy się. Obrazu tego stanu można doszukiwać się we wskaźniku rozwoju społecznego (HDI).

Dyskusja wywołana powyższymi zjawiskami popchnęła organizacje do próby znalezienia nowego źródła, które w sposób kompleksowy oddawało będzie obraz statusu społeczeństwa. Wśród postulatów odnaleźć można wolę przyłożenia większej uwagi ku systemowi służby zdrowia czy dostępności edukacji. Należy zastanowić się, w jaki sposób jednostki interpretują słowo „rozwój” po latach dominacji wskaźnika PKB. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest on dziś odbierany jako kolejny rząd liczb zapisanych w odpowiedniej tabeli kolejnego raportu. W wielu przypadkach nie ma to jednak najmniejszego realnego przełożenia na sytuację mieszkańców.

Alternatywy


Jednym z narzędzi wykorzystywanych do interpretacji indeksu PKB można uznać wspominany już wskaźnik rozwoju społecznego. Opracował go pakistański ekonomista Mahbub ul Haq. Wśród części składowych zawiera się oczekiwaną długość życia, okres edukacji osób powyżej 25 roku życia, oczekiwaną liczbę lat edukacji dzieci, które się urodziły oraz dochód narodowy per capita, który dodatkowo liczony jest według parytetu siły nabywczej. Co do zasady, miejsce, które dane państwo zajmuje w rankingu PKB per capita powinno być bliżej oddane przez HDI. Jednak obrazując to na przykładzie Polski: w rankingu państw uplasowanych pod względem PKB per capita sporządzonym na podstawie danych Banku Światowego Polska znajduje się na 54. miejscu, z kolei w najnowszym raporcie HDI sporządzonym przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju zajmuje 33. miejsce. Należy to interpretować następująco: poziom życia w Polsce jest wyższy niż wynikałoby to z czystego wskaźnika PKB. Dostrzec można również obraz wcześniejszych zastrzeżeń wysnutych wobec miernika produktu krajowego. Polska w rankingu HDI wyprzedza dużo wyżej sklasyfikowany w rankingu PKB Katar (6. miejsce PKB i 37. w HDI) czy Zjednoczone Emiraty Arabskie (18. miejsce PKB i 34. w HDI).

Ciekawą propozycję nowego wskaźnika rozwoju zaprezentował w lutym 2019 roku Polski Instytut Ekonomiczny. Podejmując rozważania nad wadami kolejnych wskaźników autorzy opracowali kompleksowy indeks mający spełnić potrzeby współczesnego świata. Odwołują się oni do danych, które porównywalne są dla 162 krajów i które pochodzą z najbardziej rzetelnych źródeł- agend Organizacji Narodów Zjednoczonych. Kolejnym plusem, który można dostrzec, jest wystarczająca, zdaje się, ilość wskaźników wykorzystanych do obliczeń – dokładnie 8, opierających się na trzech filarach: dobrobytu doczesnego, przyszłościowego i kwestiach pozamaterialnych. Według przedstawionej propozycji Polska znajduje się na 29. miejscu zestawienia. Co więcej, w czołowej trzydziestce znajdują się jedynie cztery kraje, które nie osiągnęły PKB per capita na poziomie 20 tysięcy USD. Wartość tego wskaźnika dla Polski jest w dodatku najniższa w gronie 30 najbardziej rozwiniętych krajów. Z badań PIE należy wyczytać również poważne ostrzeżenie wobec rozwoju. W ramach II filaru, czyli miernika innowacyjności, Polska sklasyfikowana została na bardzo odległym miejscu. Autorzy podkreślają jednak, że w klasyfikacji progresu dokonanego w ciągu ostatnich dwóch lat znajduje się na dobrym, 27. miejscu. Najlepiej wypada z kolei w ramach III filaru, czyli dobrostanu pozapłacowego. Zajmuje tutaj 23. miejsce, najwyższe spośród wszystkich kategorii. Autorzy wskazują, że swoją pozycję zawdzięcza przewidywanej długości życia, brakowi terroryzmu oraz niskiej przestępczości. Łyżeczkę dziegciu dodaje tutaj jednak jakość powietrza, w Polsce oceniona dość nisko. Na rezultaty rządowego programu wciąż należy czekać.

Logo Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Czy wobec tego powinno się zupełnie rezygnować z tego, co prezentuje produkt krajowy brutto? W mojej ocenie nie. Jest to bardzo prosty, intuicyjny i zrozumiały dla większości wskaźnik, który w skali bardzo podstawowej przedstawia kondycję danego kraju. Jest on zatem doskonałym materiałem do powierzchownej analizy. Należy jednak zastanowić się, czy forsowanie go przez rządzących, którzy chcą prześcigać się w jego wzroście jest na pewno dobrym pomysłem. W tym celu powstają bardziej złożone wskaźniki, dzięki którym możliwe jest faktyczne zgłębienie się w aspekty sytuacji ekonomicznej danego kraju.

Jan Ciesielski

Polecamy też poprzedni artykuł naszego koła:

Bibliografia:

http://pie.net.pl/wp-content/uploads/2019/02/PIE-Indeks_Odpowiedzialnego_Rozwoju.pdf?fbclid=IwAR3S9HYb1mbF6Pco2V4g8bE-nGHLUzhAnPn–tNqv4Eyhzuw9pP2z-GI-UE

https://www.wsj.com/articles/gdp-and-its-enemies-1466029864?fbclid=IwAR1_yCHSkteo_1eE9euD0xWdWOhb92sJsIgCpwR1nLoJjwfcdqcJ0J4pR4g

http://www.oecdbetterlifeindex.org/?fbclid=IwAR2lWci3r2K-WboI6IFXttQuteKROEeUx9VOcWRbgpzNxfUA5aDlNRqG5y8#/11111111111

Logo SKN Badań Nad Konkurencyjnością

Studenckie Koło Badań nad Konkurencyjnością działając pod opieką prof. Tomasza Dołęgowskiego, skupia się na rozwoju swoich członków wokół szeroko pojętej ekonomii i biznesu, ze szczególnym uwzględnieniem morlanych i filozoficznych aspektów tych dziedzin, za pomocą debat, dyskusji i tworzenia własnych publikacji.


najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Comments are closed.