Czy Chiny kiedykolwiek będą demokracją?

Czy Chiny kiedykolwiek będą demokracją?

W państwie policyjnym Xi Jinpinga nie zanosi się na pieriestrojkę. Jednak przemiana tradycyjnego Hana z warkoczykiem w właściciela start-upa z siedzibą w Pekinie zapowiada ocieplenie klimatu.

Nowy Chiński Mur

Niegdyś Chiny chroniły się przed najeźdźcami z zewnątrz Wielkim Murem, dziś The Great Firewall, zapora sieciowa strzeże państwo przed rozpadem od środka. Hanowie nie mają dostępu do Google, Wikipedii i Facebooka. Państwo serwuje im w zamian należące do Tencentu WeChat (chiński WhatsApp) i Weibo (chiński Twitter), które monitorują rozmowy chińskiej populacji oraz Baidu (chińskie Google), które na hasło “demokracja”, lub “matki Tiananmen” wyświetla absurdalne wyniki wyszukiwań.

Zhengzhou to pierwsze miasto, które zainwestowało w uliczne urządzenia pobierające ze smartfonów przechodniów kod IMSI, czyli unikatowy dla każdej karty SIM numer. Razem z nimi instalowane są kamery wyposażone w system rozpoznawania twarzy. Gdy dana twarz zostanie rozpoznana przez kamerę, IMSI przechwycone w tym samym czasie zostaje dopasowywane do twarzy i jako para zachowywane w bazie. System ułatwia odnajdywanie zaginionych, oraz osób poszukiwanych listem gończym. W ten sposób jednak policja może tropić internetowych malkontentów, zwolenników protestów w Hong Kongu i przeciwników polityki ChRL. Xi Jinping ma w ręce skuteczniejsze narzędzie kontroli myśli niż posiadał Wielki Brat. 

Zebrane dane z telefonów komórkowych i ujęte zdjęcia twarzy w Zhengzhou. 4 dni po uruchomieniu systemu połączono ponad 3 tysiące osób z ich telefonami. Źródło: New York Times

Na tym nie koniec. Mieszkańcy osiedla Shijiachi zostali niemile zaskoczeni wymianą standardowych magnetycznych kart wejściowych na skanery twarzy. Od tej pory każdy wchodząc do klatki schodowej musiał pokazać się kamerze przy wejściu. Dane osobowe 482 lokatorów zostały umieszczone na niezabezpieczonych serwerach wraz z ich imieniem, nazwiskiem, stanem cywilnym oraz zapisem wszystkich wejść i wyjść do budynku. W całych Chinach niezabezpieczone bazy danych przetrzymują informacje o uczniach, nauczycielach i mieszkańcach hoteli. Wycieki informacji stoją na porządku dziennym. Nie tylko rząd, ale również biznes jest łasy na sylwetki miliarda Chińczyków. Dane są sprzedawane zwykle po kilka funtów za osobę. Kupujących jest wielu. Wkrótce rządowy system kontroli będzie mógł spełniać rolę badawczą gustów i preferencji konsumentów, tak jak Google i Facebook na całym świecie poza Chinami.

Pod rządami Xi Jinpinga państwo policyjne kwitnie.

Xiǎokāng, czyli umiarkowany dobrobyt

Historia podpowiada nam, że utrzymywanie stabilizacji na siłę może prowadzić do destabilizacji systemu politycznego. Nietrudno zaś zdestabilizować olbrzymie państwo kipiące od żądnych niepodległości grup etnicznych. Dlatego Partia obrała długoterminowo skuteczniejszy od państwa policyjnego stabilizator – umiarkowany dobrobyt.

Xiǎokāng, to konfucjańska idea umiarkowanego dobrobytu, która po latach rządów Mao powróciła do łask jako nadrzędne hasło propagandowe Partii. Jest to żywy przykład odejścia Partii od maoizmu. Smartfon od Huawei, urlop na wyspie Hajnan i niskie ceny wieprzowiny wystarczą, by chińscy millenialsi nie przejmowali się polityką. Jakie znaczenie ma forma rządów jeśli działa? 

Młodzi Tybetańczycy i Ujgurowie niechętnie uczą się swych ojczystych języków. To mandaryński jest językiem, który da im zatrudnienie w wielkich miastach na wybrzeżu dokąd migrują masowo od czasu powstania drogi 312 łączącej Kazachstan z Szanghajem. Rolnicza kultura, która przez wieki pozwalała się utrzymać, dziś zmusza „setkę starych nazwisk” (popularne określenie na miliony przeciętnych Hanów) do porzucenia dotychczasowego stylu życia. Pierwszy Świat z bólem spogląda na zanik wielowiekowych kultur, ale Chińczycy nie są muzealnymi eksponatami i sami muszą zarobić na miskę ryżu. Nad nacjonalistycznymi dążeniami biorą górę motywy ekonomiczne. 

Tybetański mnich. Źródło: Xinhua/Purbu Tashi

Ten stan rzeczy odpowiada Partii, której w zasadzie nie obchodzi, czy Ujgurowie noszą brody czy nie i czy w Tybetańskich domach stoją figurki Buddy. Partia chce, by Ujgurki nie rozbijały szyb rządowych instytucji, a tybetańscy mnisi przestali nawoływać do odłączenia się od Chin. Jest to przyczyna dla której mnisi w  kulturowym Tybecie mogą paradować po ulicach w bordowych dhonkach i shemdapach, podczas gdy w Lhasie jedynie ubrani po cywilnemu. Biedni rolnicy na peryferiach Chin chwycili haczyk. Cały świat, a przodują w tym mniejszości etniczne w Państwie Środka odchodzi od nacjonalistycznych, romantycznych i mało opłacalnych idei. W tym momencie ideą która łączy Chiny są yuany, rządowe inwestycje i xiǎokāng.

Recesja wrogiem publicznym numer jeden

Majaczącym się w oddali poważnym zagrożeniem dla Partii jest zwalniający wzrost gospodarczy. Po bliskim obejrzeniu chińskiego kolosa okazuje się, że stoi on na glinianych nogach.

W 2040 roku liczba Chińczyków powyżej 65 roku życia sięgnie 28% populacji. Chiński system emerytalny nie istnieje. Jedyną szansą emerytowanych Chińczyków na codzienny obiad jest opieka syna i jego żony. Dla tej właśnie przyczyny podczas obowiązywania polityki jednego dziecka urodziło się 140 chłopców na 100 dziewczynek. Kto by pomyślał, że napompuje to bańkę na rynku nieruchomości? Walka o partnerkę toczy się na wszystkich polach bitwy zaczynając od Momo (chiński Tinder), a kończąc na rankingach gier komputerowych, gdyż e-sport to nowa dyscyplina narodowa Chińczyków. Najważniejszym kryterium wyboru męża pozostaje jego pozycja społeczno-ekonomiczna wyrażana w ilości i jakości posiadanych mieszkań. Zaoszczędzone pieniądze świeżo upieczonych pracowników chińskich start-upów są inwestowane w nieruchomości, jako stosunkowo stabilny i nieopodatkowany w Chinach rynek. Z tego powodu większość kupowanych teraz nieruchomości stanowią drugie domy. Stoją one puste. 

Kawa na wieży Eiffel’a przed porannym spotkaniem biznesowym w Hangzhou? Nie, nie chodzi tu o Hyperloop. Chiny są pełne pełnowymiarowych, budowanych przez władze municypalne atrap europejskich miast, po których co weekend kręcą się młode pary z fotografami. Nikt w nich nie chce mieszkać.

Tianducheng (Niebiańskie Miasto) – atrapa Paryża w Hangzhou. Źródło: Frank Langfitt / NPR

Skąd środki na tak ekstrawaganckie inwestycje? Władze miejscowe mianują pola ryżowe miejskimi obszarami i po wyższej cenie sprzedają deweloperom. Dzięki tej maszynce do zarabiania pieniędzy miejscowe PKB rośnie, urzędnicy awansują, a ceny mieszkań osiągają rekordowe wysokości. Metr kwadratowy w Pekinie kosztuje średnio $14,873; podczas gdy średnie tamtejsze zarobki wynoszą $1,262 na miesiąc. Dla porównania: mieszkania w San Francisco kosztują średnio $2,989 za metr kwadratowy, a średnie miesięczne wynagrodzenie wynosi $7,277. 

Państwo Środka czeka własny rok 2008, podczas gdy jedyną siłą spajającą 9,6 kilometrów kwadratowych Państwa Środka jest wzrost gospodarczy.

Pusty Chenggong – dzielnica Kunmingu – sześciomilionowego miasta.  Źródło: Barnaby Chambers / Shutterstock.com

Kolektywizm w DNA Chińczyków?

Z pewnością zbliża się załamanie, ale możemy jedynie mieć nadzieję, że następczynią Partii będzie organizacja ceniąca wartości demokratyczne. Szansa na sukces jest jednak niezerowa. Chińczykom udało się udowodnić, że nie mają w DNA wpisanego kolektywizmu. 99 lat obecności Brytyjczyków w Hong Kongu wymazało im z pamięci 5 tysięcy lat konfucjańskiego posłuszeństwa. Liberalizm przypadł Hongkończykom do gustu tak bardzo, że porzucili ideę xiǎokāng gdy Partia próbowała wprowadzić prawo eksmisji więźniów politycznych do Chin kontynentalnych. Wyszli na ulice pogrążając gospodarkę w promieniu najbliższych 500 km. Mieszkańcy Shijiachi również nie dali sobie w kaszę dmuchać. Wobec zdecydowanego oporu lokatorów władze munincypalne wycofały projekt instalacji skanerów twarzy przy wejściach.

Demokracja na ogół może zostać osiągnięta na dwa sposoby: rewolucję elit intelektualnych, lub włączenie w życie publiczne mas. Skoro pierwszy z nich jest niemożliwy do zrealizowania, pozostaje tylko drugi, realizowany już teraz poprzez xiaokang. Szansa dla demokracji leży w „setce starych nazwisk”. Wzrost dobrobytu sprzyja zarówno Partii, jak i demokracji długookresowo zwiększajac świadomość Chińczyków o swoich własnych prawach. Chińskie uniwersytety od kilku lat wspinają się po szczeblach światowych rankingów co roku wydając miliony dyplomów nowej chińskiej inteligencji. Tworzą ją dzieci rolników.

Jaka jest przyszłość Hong Kongu? W 2047 zostanie wchłonięty przez Państwo Środka. Nie oznacza to jednak klęski protestantów. Hong Kong jest zbyt duży zarówno politycznie jak i gospodarczo, by Pekin mógł sobie pozwolić na drugi Tiannanmen. Nie jest też jeszcze zdolny do wprowadzenia całkowitej izolacji informacyjnej Chin. Przez lata polepszającej się sytuacji ekonomicznej chińskich gospodarstw domowych i nagły kryzys Partia nie pozostanie taka sama. 

Demokracja, o ile nadejdzie nie zostanie zaprowadzona buntem, ale stopniowymi reformami. Dokładnie tak jak na Zachodzie. Chińczycy włączając w to Ujgurów, Tybetańczyków i Huiów muszą osiągnąć pewien rodzaj umowy społecznej, który pozwoli im przetrwać jako państwo podczas gdy kontrola Partii już nie będzie potrzebna. Dość prawdopodobną prognozą jest uzyskanie przez najbardziej buntownicze regiony Chin statusu Szkocji w Wielkiej Brytanii. 

Hanowie wbrew pozorom są bardzo tolerancyjnym narodem. Dużo bardziej tolerancyjnym niż Brytyjczycy w epoce imperialnej. Chinka lub Chińczyk nigdy nie powiedzieliby, że dobry Tybetańczyk to martwy Tybetańczyk. Nie popierając w żaden sposób imperialnych Chin, retoryka zachodu, a w szczególności najbardziej zaangażowanych Stanów Zjednoczonych zakrawa często na hipokryzję. Najlepsze relacje na linii Chiny – USA miały z reguły miejsce za rządów prezydentów Partii Demokratycznej. Potępienie Państwa Środka wynika w dużej mierze z niepokoju USA o własną imperialną pozycję. Dlatego prawdopodobnym, choć śmiałym twierdzeniem jest, że Chińczykom nie żyje się wiele gorzej niż obywatelom Pierwszego Świata. Tym Chińczykom, których stać na mieszkanie. Rolników z peryferii wciąż ledwo stać na miskę ryżu, jako że żyją w państwie nieistniejącego socjalizmu. W kwestii wzrostu dobrobytu jednak Chiny radzą sobie lepiej niż jakikolwiek inny od niedawna rozwijający się kraj. Xiǎokāng służy nie tylko KPCh, ale również setce starych nazwisk. Zyskując pieniądze i racjonalny światopogląd, nawet najgorętsze etnicznie regiony powoli nabierają znamion europejskości. Jest to cecha ludności bogatej. 

Partia “zluzuje” jeśli tylko zyska pewność, że w ten sposób dogada się z obywatelami. Za wszelką cenę chce uniknąć losu ZSSR za Gorbaczowa, więc nie przeprowadza pieriestrojki. Demokracja w Europie też będzie ewoluować. Być może dojdziemy do tej samej demokracji, choć startujemy z innych punktów.

Zofia Smoleń

Polecamy też poprzedni artykuł:

Bibliografia:

Jung Chang “Mao” , Albatros 2007

David Eimer “Z dala od cesarza. Podróże po obrzeżach Chin” , Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2015

Henry Kissinger “O Chinach”, Czarne 2014

Rob Gifford “Chińska droga. Podróże w głąb Państwa Środka”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2013

http://www.xinhuanet.com//english/2017-06/26/c_136395535.htm

https://www.numbeo.com/cost-of-living/

https://www.forbes.com/sites/douglasbulloch/2018/05/31/while-china-is-facing-its-own-debt-crisis-it-is-also-exacerbating-others/#352cbfb93fc3

https://www.bloomberg.com/news/articles/2018-11-08/a-fifth-of-china-s-homes-are-empty-that-s-50-million-apartments

https://www.abc.net.au/news/2018-06-27/china-ghost-cities-show-growth-driven-by-debt/9912186

https://www.stratfor.com/sites/default/files/China-Leading-the-Way-to-a-New-World-Order.pdf

http://fortune.com/2016/02/10/china-housing-market-mortgage-down-payment/

https://list.juwai.com/news/2017/06/why-are-chinese-so-obsessed-with-buying-property

Logo SKN Badań Nad Konkurencyjnością

Studenckie Koło Badań nad Konkurencyjnością działając pod opieką prof. Tomasza Dołęgowskiego, skupia się na rozwoju swoich członków wokół szeroko pojętej ekonomii i biznesu, ze szczególnym uwzględnieniem morlanych i filozoficznych aspektów tych dziedzin, za pomocą debat, dyskusji i tworzenia własnych publikacji.

najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Czy Chiny kiedykolwiek będą demokracją? […]

Comments are closed.